środa, 27 lutego 2013
Harry PART 3 ( ostatni)
Ty: No oprócz tego, że piliśmy PICOLO to nic szczególnego.
Dostałaś sms'a od Harrego.
H: Zmiana planów. Spotkajmy się jutro w ZOO, przy fokach w samo południe.
Z samego rana zaczęłaś się szykować. O 11:30 wyszłaś do ZOO.
Kupiłaś bilet i skierowałaś się pod foki.
Nie wierzyłaś własnym oczom, Harry całuje sięz Tay... Podszedłaś do nich.
Ty: To jest ta niespodzianka?!
H: Yyy, [t.i] co ty tu...
Ty: Z nami koniec!
H: Ale proszę wysłuchaj...
Pobiegłaś do hotelu, nie było dziewczyn, więc wzięłaś żyletkę- dobrą przyjaciółkę.
Już miałaś się ciąć gdy do pokoju wpadł Harry.
H: [t.i] nie rób tego, proszę...
Ty: Nie będziesz mi mówił co mam robić!
H: To w ZOO, to nie było tak... Taylor zabrała mi telefon wysłała Ci esa, a na następny dzień poszliśmy do ZOO... wtedy ona zaczęła mnie całować. Proszę uwierz mi...
Ty: Harry, no dobrze,...
W tej chwili budynek się zawalił. Ujżałaś ciemność, pamiętałaś tylko, że trzymasz loczka za rękę...
Słyszałaś szmery, lecz nie mogłaś się obudzić. Szmery zamieniały się w wyraźne głosy. Tak teraz już wiesz czyje głosy, to głosy twoich przyjaciół, ale coś ci się nie zgadza, nie ma tego aksamitnego głosu lokersa. Bałaś się, panicznie się bałaś o zielonookiego. Chciałaś otworzyć oczy, lecz nie mogłaś. Wsłuchałaś się w rozmowę przyjaciół z lekarzem:
Em: Jest jakaś szansa, że się wybudzi?
Lekarz:Jest, ale tylko 50%.
Endżi: Pozostaje nam czekać...
Poczułaś czyjąś rękę na policzku. Rękę Zayna...
Z: Będzie dobrze, wybudzisz się, wiem, że mnie słyszysz, musisz tylko uwierzyć.
Wszyscy się rozeszli, oprócz twoich przyjaciółek...
Trochę rozmawiały, a później chyba zasnęły.
Otworzyłaś oczy. Rozejżałaś się po sali, lokersa nie było. Przebudziła się Em.
Em: Jezu, Endżi! [t.i] się przebudziła!
Ty: Gdzie Harry?
Em: Tylko spokojnie...
Ty: Gdzie jest Harry do cholery?!!!!
Em: On, jego ciało... Nie odnaleźli go.
Ty:J-jjj-jak to?
Em:Przykro mi...
Ty: NIE, TO NIE PRAWDA HARRY ŻYJE!
Rozpłakałaś się.
Lekarz: Dobrze, że się pani obudziła. Jutro pani będzie mogła wyjść.
Nadeszło jutro.
Wyszłaś ze szpitala, pojechałaś na miejsce wypadku.
To już nie był ten ekskluzywny hotel. Sterta gruzu. U boku stała tablica z Iminami i nazwiskami zaginionych. Nie było na niej Stylesa.
Ty: Przepraszam, chciałam zgłosić jeszcze jednego zaginionego.
Policjant: Tak?
Ty: Nazywa się Harry Styles. Loczek z pięknymi zielonymi oczami i dołeczkami w ustach.
Pociekła Ci łza...
Policjant: Pojedzie pani z nami.
Ty: Dokąd?
Policjant: Musi pani pojechać na rozpoznanie ciała.
Ty: O nie, nie nie...
Policjant: To dla pani dobra.
Ty: No w sumie pomoże mi to w odnalezieniu przyjaciela....
Na miejscu odrazu poszliście na salę. Było tam zimno.
No i najważniejszy moment. Pracownik kostnicy otworzył szufladę i czarny worek.
Był to Lokers, ale nie ten ponieważ miał czarne oczy.
Cieszyłaś się, a za razem płakałaś, bo widok był masakryczny.
Ty: To nie on. To nie Harry.
Policjant: No cóż żadnych chłopaków nie mamy podobnych.
Ty: To dobrze. To wszystko chyba?
Policjant: Tak oczywiście. Odprowadzę panią.
Po wyjściu poszłaś pod fontanne gdzie się umówiliście pierwszy raz. Jakimś cudem wibiła równo 12. Ktoś siedział przy fontanie. Był w kapturze. Co chwila nerwowo gdzieś wydzwaniał.
Podeszłaś do niego.
Ty: Przepraszam mogę skożystać z telefonu? Muszę zadzwonić.
Chłopak: Tak oczywiście.
Miał dziwnie znajomy lecz zachrypnięty głos.
Podając telefon, zauważyłaś rany na jego ciele. Spojrzałaś na twarz, chłopak miał bujne włosy.
Zauważyłaś na łańcuszku znajomą ci rzecz. To była żyletka.
Ty: Skąd ją masz?
Chłopak: To pamiątka po mojej dziewczynie...
Ty: A co się z nią stało?
Chłopak: Nie wiem, buden się zawalił.
Ty: To nie może być prawda...
Chłopak: No niestety to jest prawda. Przed chwilą wybiłą 12, w tym miejscu się pierwszy raz umuwiliśmy...
Ty: To nie możliwe... Harry to ja.
Chłopak szybko spojrzał na ciebie. To był Harry.
H: Boże ty żyjesz! Wiedziałem, że cię odnajdę.
Ty: Harry błagam nie opuszczaj mnie więcej.
H: Oczywiście, że cię nie zostawię.
Ty: Kocham cię.
H: Ja ciebie też. Zostaniesz moją żoną?
Wyciągnął brylantowy pierścionek.
Ty: Skąd ty go wziąłeś? Dobra nie ważne... Oczywiście, że tak głuptasku kochany.
Zadzwoniliście do Endżi poinformować, że Harry żyje.
Tydzień później wzięliście ślub.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Harry Part 2
Zaczęliście chlapać na siebie.
Ty: No to teraz pójdę mokra do hotelu...
H:Nie! Nie pozwolę aby taka cudowna osoba się przeziębiła!
Wyciągnął z plecaka koc. Był duży, różowy w gwiazdki i ślicznie pachniał.
Ty:Czy ty myślisz, że będę chodziła z takim kocem po ulicy?
H: Dokładnie! A teraz Zarzuć go na siebie i idziemy.
Zrobiłaś tak, jak powiedział Loczek. Gdy byliście w pokoju hotelowym Harold stwierdził, iż śmierdzisz i musisz się wykąpać, tak też zrobiłaś.
Brałaś odprężającą kąpiel, gdy nagle Hazza wpadł do łazienki.
Ty:Co ty tu robisz?!
H: Zapomniałem plecaka. O tu jest!
Już miał wychodzić, lecz zatrzymał się przy drzwiach.
H: Sexi ciałko ślicznotko.
Ty: Zboczuch!
Wyszłaś z wanny, założyłaś szlafrok i udałaś się w stronę łóżka. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie Lokers, który nęcił kuszącym winem.
Ty: Ale ja nie piję.
H: No to wypijemy....PICOLO!!!
Ty: Ty dzieciaczku...
H: Zatańczysz?
Poruszał tak pięknie brwiami, że się zgodziłaś.
Po tańcu, zaczął cię całować bez opamiętania i później szleliście razem w łóżku. Oczywiście chodziło o łaskotki, ale to się później przerodziło w nagłe pragnienie siebie, więc przespaliście się ze sobą.
Obudziłaś się rano, a zielonooki przyniósł śniadanie do łóżka.
H: Ale mam wyszucie czasu. Miałem cię właśnie budzić piękna.
Ty: Dziękuję, przystojniaku.
Po śniadanku mile spędzaliście czas. Wieczorem Harry odprowadził cię do hotelu.
Szeptał ci do ucha.
H: Wiesz, że cię kocham?
Ty: No wiem, ja ciebie też.
H: Wczorajsza noc była wspaniała.
Ty: Wiem :3
H: To kiedy następny raz?
Ty: Nawet nie jesteś moim chłopakiem. Czuję się jak tania szmata.
H: [T.I] proszę kotku nie mów tak o sobie... Jutro przyjdę do ciebie z niespodzianką.
Ty: Dobrze skarbie.:*
Poczym oddalaliście się jeszcze do siebie machając.
Em i Endżi: Gdzie ty całą noc byłaś i z kim?
Ty: Z Harrym w hotelu byłam...
Em: O to się pewnie działo...
Ty: No oprócz tego, że piliśmy PICOLO to nic szczególnego.
sobota, 2 lutego 2013
Harry Part 1
Z Pozdrowieniami dla Viktorii, Em i Endżi. Z dedykiem dla Viktorii.
Poznaliście się na koncercie w Polsce. Przyjaciółka poprosiła swojego chłopaka, aby przyprowadził za kulisy Ciebie, Endżi i Em. Em zaczęła flirtować z Lou, Endżi zajęła się Niallerkiem, a ty podszedłaś nie pewnie do Stylesa.
H: Hey, chcesz autograf?
Ty: Nie... Przytul mnie, proszę.
Harry cię przytulił czułaś piękne męskie perfumy. Zabrał cię do busu i tam rozmawialiście.
Zaprzyjaźniłaś się z nim.
H: A kto jest twoim ulubieńcem z naszego zespołu?
Ty: Harry Styles.
H: Aha, czekaj przecież to ja!
Ty: Głupek.
Zaczęliście się ganiać po busie. Nagle Lokers złapał cię przewrócił i siadł na tobie.
Ty: Puszczaj zboczuchu!
H:Ale co ja robię? Siędzę tylko.
Ty: Złaź!
H: Musisz mi dać całusa.
Pocałowałaś go w policzek.
H: Nie tak! W usta.
Dałaś mu buziaka w usta, ale on się przykleił i całowaliście się namiętnie.
Po 10 minutach odessał się, aby zaczerpnąć powietrza.
Ty bez wachania wydostałaś się i uciekłaś, schowałaś się między siedzeniami.
Raptownie bus ruszył. Wyskoczyłaś z ukrycia i uciekłaś. Weszłaś do hotelu i wyjmowałaśklucze gdy z kieszeni wypadła ci karteczka.
" Jutro 12. Przy fontannie. Nie spóźnij się bo będzie kąpanko ;)."
Wyszykowałaś się i poszłaś pod wskazane miejsce. Na swoim zegarku była 11.59.
H: Spóźniłaś się!
Ty: Nie?
H: Tak jest 12.02
Podszedł do ciebie.
Ty: Nawet o tym nie myśl.
H: Ależ oczywiście, że tak. Viktorio czas na kąpiel.
Złapał cię i wrzucił cię do wody. Byłaś cała mokra.
Ty: Dupku! W co ja się teraz ubiorę?
H: Nago możesz być.
Ty: Zwariowałeś?!
Zaczęliście chlapać na siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

